środa, 26 lipca 2023

Poradnik wyborczy

 Przed nami najważniejsze wybory od 1989 roku, czyli takie, jakie były cztery lata temu i jakie będą za lat cztery. Lud już ostrzy szable, a intelektualiści wymyślają powody, dlaczego jedna  strona stosuje mowę nienawiści, a druga (czyli ja) miłości. Jako że zawsze uczestniczę w wyborach, czy to czynnie (oddając głos, czasami nieważny), czy też biernie (bojkotując wybory) postanowiłem zawczasu stanąć po nieistniejącej stronie barykady i ocenić wielkich naszej polityki.

Zacznę on jaśnie nam panujących, czyli Prawa i Sprawiedliwości (jak to pięknie brzmi). Co, jeśli będą rządzić kolejną kadencję? Niektórzy wieszczą katastrofę inni zaś, że Polska będzie pępkiem świata. Powiem wam, kto powinien na nich zagłosować.

A więc, jeśli chcesz kupować jak do tej pory: paliwo, gaz oraz gazety od spółki Orlen, a paczkę wysłać także przez tę firmę, to jesteś już blisko. Orlen w ciągu kolejnych lat zaspokoi twoje potrzeby mieszkaniowe także w zakresie zakupu odzieży, czy też sprzętu AGD. No i będziesz pracował w tej najwspanialszej na świecie spółce. W twoim sercu zagości slogan „Orlen to Polska, a Polska to Orlen”. Oczywiście na tym nie skoczy się działanie PiS-u. Będzie prowadzić kolejne batalie z Unią Europejską, głośno krzycząc, a w ciszy gabinetów godząc się na wszystko. Tak więc zgodzą się na kolejne ograniczanie emisji CO2, zwiększenie wymogów ekologicznych (zero emisyjność) m.in. w zakresie mieszkań, także tych starych (łapcie się ludziska za kieszenie), nie mówiąc oczywiście o nieprzyzwoicie kopcących samochodach. Będą głośno krzyczeć, że nie chcą nielegalnych emigrantów, ale będą ich przyjmować (po cichu). No i w telewizji publicznej, jeżeli chcecie usłyszeć o kolejnych sukcesach Polski i jej rosnącej dominacji w Europie, to PiS jest właściwym wyborem. Przy okazji nienawiść do PO jest jak najbardziej na miejscu.

Na szczęście w wyborach nie startuje jedynie jednak partia, tak więc możecie zagłosować także na Platformę (Koalicję) Obywatelską, największą partię opozycyjną. Tak zwana totalna opozycja zagwarantuje Wam tak długo oczekiwane pojednanie z Niemcami, bo przecież wiadomo, że to nasz przyjaciel i jeżeli my działamy w jego interesie, to jest korzystne dla nas. Tak więc wrócimy na łono państw „prymusów” w Unii Europejskiej i będziemy się godzić na to samo co PiS, ale będziemy radośnie klaskać. Telewizja publiczna zmieni się nie do poznania, teraz to TVN stanie się centrową stacją telewizyjną. Tak więc każdy nowy pomysł wychodzący z UE będzie przyjmowany oklaskami, a gdy jakieś nieświadome doniosłości chwili medium poda informacją w innym tonie, zostanie w sposób bezbolesny przekonane do zmiany stanowiska. Tak się zresztą już działo w przeszłości, kupiono czasopismo Rzeczpospolita i pożegnano się z niektórymi dziennikarzami, zrobiono też najazd na redakcję WPROST. Takie działania pozwolą Polsce przesunąć się w rankingu wolności prasy (w końcu była wysoko w rankingach za czasów rządów PO/PSL). Tak więc jeżeli jesteś euroentuzjastą i dodatkowo nienawidzisz pisiorów (*****.***), PO jest dla ciebie idealnym wyborem.

Na tym nie koniec, ostatecznie Polska to nie ruska restauracja. Mamy także Lewicę. Jest to partia dla każdego, kto czuje się obywatelem świata (lub ewentualnie Europy), a sprawy płci uważa za najważniejsze na świecie. Nie można zapominać także o aborcji (dla każdego, może i mężczyzn) i eutanazji (ta z pewnością już dla każdego) i ekologii w wydaniu UE. Tak więc będzie zajmować się małżeństwami jednopłciowymi, wychwalaniem wolności (wszelakiej) seksualnej, zliberalizuje prawo aborcyjne i zalegalizuje eutanazję. Broń Boże karę śmierci, bo to nieludzkie. Zresztą nie powinienem przy tej formacji używać słowa „Bóg”, bo to przecież średniowiecze. Tak więc jeśli jesteś euroentuzjastą i opowiadasz się za „wolnością” ciała kobiety, to ta formacja jest zdecydowanie dla ciebie. Przy okazji możesz nienawidzić PiS-u i Konfederacji.

A jeżeli już mowa o Konfederacji, to tutaj mamy lustrzane odbicie Lewicy. Jesteś Polakiem, nie Europejczykiem, jesteś za zakazem aborcji i przeciw legalizacji eutanazji, ale za karą śmierci. Warto przy okazji zauważyć, że jest to jedyna partia niesocjalistyczna w Polsce. O zgrozo uważają, że każdy człowiek jest panem swojego losu, a podatki powinny być niskie, kosztem tego, że za wszystko zapłacisz sam, a nie państwo. Nie będzie 800+, czternastek i innego socjału. Po prostu nie tędy droga. Nie będzie się też godzić na każde kolejne dziwactwa i wymysły urzędników z UE. Chcą, byśmy mogli wybudować dom, który stoi, ale niekoniecznie jest zeroemisyjny, a jeździć mamy samochodami także tymi na paliwo. Jak kto woli i na co go stać. Jako że nigdy nie rządzili, nie wiadomo, czy to obietnice, czy też mówią na serio. Podsumowując, jak masz dość sporu między PO a PiS-em, jesteś wolnorynkowcem i masz konserwatywne poglądy, to jest twój wybór. Musisz być przygotowany, że do partii doczepią się różne mendy (tak zawsze jest, gdy partia zbyt szybko rośnie, a tak jest w ich przypadku).

Na koniec zostawiłem Trzecią Drogę, czyli Hołownię wraz z PSL (najliczniejszą partię w Polsce). Z jednej strony mamy doświadczenie PSL-u w zakresie kupczenia stanowisk, z drugiej zaś Hołownia wprowadza nową jakość. Na pierwszy rzut oka widać, że lider jest uczuciowym facetem, płacze nad konstytucją, a gdy na stację paliw wjeżdża śmieciarka (polecam filmik) nie umie ukryć zaskoczenia tym niespodziewanym wydarzeniem. Tak więc szukamy trzeciej drogi, tak jak to robiliśmy pod koniec lat osiemdziesiątych. Połączyliśmy klocki, które nie pasują do siebie, ale dla zdobycia władzy zrobi się wszystko. Tak więc mamy stary PSL, uczuciowego Hołownię i Panią Różę Thun Róża Maria Barbara Gräfin von Thun und Hohenstein, która w Parlamencie Europejskim zawsze zagłosuje przeciwko Polsce. Jeżeli wkurza cię konflikt PO z PiS-em, nie trawisz Konfederacji, Lewica nie jest dla ciebie, to zagłosuj na Trzecią Drogę. To jest najlepszy wybór.

Gdy zaś okaże się, że nic ci nie podpasiło, to zawsze możesz na karcie do głosowania dorysować kratkę, postawić w niej krzyżyk i obok wpisać Józka Kemilka (chyba że też go nienawidzisz, to kogoś innego).

wtorek, 17 stycznia 2023

Unia Europejska się opłaca

 „Europejska rewolucja musi być socjalistyczna, musi opowiedzieć się za emancypacją klasy robotniczej i stworzeniem ludzkich warunków życia

Altiero Spinelli (nad gmachem Parlamentu Europejskiego w Strasburgu widnieje nazwisko tego pana)

Obojętnie w jakich czasach żyjemy, zawsze jest kilka pewników i nie mówię o podatkach i śmierci. Kiedyś było wiadomo, że Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich jest wieczny, teraz zaś, że Unia Europejska się wszystkim opłaca, w szczególności zaś Polsce. Oczywiście EURO także jest wspaniałe – podobno. Kolejnym pewnikiem, który ma szersze granice czasowe, to fakt, że mały kraj nie jest stanie poradzić sobie sam, dlatego też, co pewien czas próbuje się scalić różne narody. Wróćmy może do tak bliskiej naszemu sercu Unii Europejskiej.

Cóż mówi się, że matematyka jest królową nauk i ja ją także tak traktuję. Dlatego też chciałem sprawdzić, jak to jest z tą naszą Unią Europejską i EURO. Na Facebooku VGraphs wrzuca ciekawe informacje w formie zmieniających się grafik rozciągniętych w czasie. Jedną z nich był udział PKB poszczególnych państw w PKB światowym. Jako punkt wyjścia przyjęto 1970 r. więc i ja taki przyjąłem. W tamtych odległych już czasach cztery największe gospodarki, które aktualnie tworzą UE (Niemcy, Francja, Hiszpania, Włochy) miały udział w światowym PKB na poziomie 17,22%. W 1979 r. udział ten wzrósł do poziomu 19,22%. Fenomenalny wynik, można by powiedzieć i tak też faktycznie było. Gospodarki kapitalistyczne rozwijały się szybko, a my w Polsce patrzyliśmy na to wszystko z zazdrością, niestety musieliśmy szukać „najlepszej” możliwej socjalistycznej drogi. Też byśmy tak chcieli jak na zachodzie, to jednak nie zależało od nas, a od wschodniego „przyjaciela”, który był tak jak Bóg starotestamentowy karzący i zazdrosny.

Udział w światowym PKB - opracowanie na podstawie Vgraphs wrzuconego na Facebook

 

1970

1979

1989

2000

2010

2020

2022

USA

31,04%

23,58%

25,39%

29,78%

23,02%

24,44%

23,97%

Chiny

15,84%

12,95%

2,00%

3,46%

8,84%

16,77%

19,00%

Japonia

6,18%

9,37%

13,97%

14,40%

8,67%

5,87%

4,57%

Niemcy

8,43%

8,77%

6,76%

6,04%

5,28%

4,47%

4,12%

Francja

4,31%

5,21%

4,71%

4,18%

4,12%

3,10%

2,84%

Włochy

3,29%

3,44%

4,31%

3,52%

3,34%

2,27%

2,02%

Korea pł

 

 

1,13%

1,63%

1,66%

1,90%

1,76%

Hiszpania

1,19%

1,80%

1,91%

1,82%

2,24%

1,56%

1,40%

Anglia

3,80%

4,05%

4,60%

4,97%

3,83%

3,27%

3,17%

4 kraje UE

17,22%

19,22%

17,69%

15,56%

14,98%

11,40%

10,38%

 Do roku 2000 udział ten spadł do poziomu 15,56%, jednak wciąż był na dosyć wysokim poziomie i niewiele niższym od punktu wyjścia, czyli roku 1970 (spadek o 10%). Cóż „Zachód” powoli się cywilizował i coraz śmielej stosował metody, które tak „dobrze” sprawdziły się za „żelazną kurtyną”. Tragedia jednak miała dopiero nastąpić. Postanowiono połączyć to, czego połączyć się nie dało, czyli wprowadzono w 1999 roku jedną walutę dla tak różnych krajów, jak Niemcy, Grecja czy też Włochy. To nie mogło się dobrze skończyć. W 2010 r. udział tych czterech krajów w gospodarce światowej spadł do poziomu 14,98%. W sumie nie widać zapowiadanej przeze mnie tragedii. Jak mawiał Andrzej Lepper „Jak nie wiadomo, o co chodzi, to wiadomo, o co chodzi”.

W tym przypadku przyczyną przyzwoitego wzrostu były niskie stopy procentowe i gwałtowne zadłużanie się gospodarek. Francja i Niemcy w 2000 r. miały zadłużenie na poziomie około 59% ich PKB. W 2010 r. na poziomie 82-85% PKB. Włochy z poziomu 109% zwiększyły zadłużenie do poziomu 119%. O Grecji nawet nie wspominam. Kredyt był tani i państwa bardzo chętnie z tego korzystały, zresztą z wyłączeniem Niemiec wciąż to robią.  Jednak  pod koniec 2007 r. wybuchł kryzys zadłużeniowy, którego symbolicznym początkiem był upadek Banku Lehman Brothers. Tak więc w statystyce nie ujawniła się jeszcze prawdziwa skala upadku Unii Europejskiej. W 2020 r. możemy zauważyć, jak bardzo tracimy w stosunku do świata. Cztery największe kraje UE zmniejszyły swój udział w gospodarce światowej do poziomu 11,4%, a w 2022 r. do 10,38% (prognoza)

Tak gwałtowny spadek znaczenia tych czterech państw powinien nam pokazać, że coś jest nie tak z Unią Europejską i EURO. Powinien, ale tego nie widzimy. Gdy w 2007 roku wybuch kryzys zadłużeniowy obawiano się, że w tej sytuacji mogą zbankrutować Włochy, czy też Hiszpania. Zbankrutowała jedynie Grecja.

Teraz gdy zadłużenia Włoch sięga 151% PKB (w 2007 r. 103,9% do PKB), Francji 113% (w 2007 r. 64,5% do PKB), Hiszpanii 118,4% (w 2007 r. 36% do PKB) nikt nie bije na alarm. Dlaczego? Może to jest strach przed tym, co może się stać. Gdy Grecja bankrutowała w 2009 roku jej zadłużenie do PKB wynosiło 127%. Teraz gdy kryzys został „opanowany”, zadłużenie do PKB wynosi ponad 193% PKB. Widać jak na dłoni, że zadłużenie państw europejskich wymyka (lub wymknęło) się spod kontroli. Czy jest to dobry prognostyk na przyszłość? Nie sądzę.

A jak jest z korzyściami Polski, jakie czerpie z bytności w Unii Europejskiej? PKB Polski w ciągu dwunastu lat przed wejściem do UE rosło w tempie 4,35%. Dwanaście lat bytności w UE spowolniło ten wzrost do poziomu 3,78%. Inflacja w 1992 roku wynosiła 43% i spadła do poziomu 3,5% w 2004 r. W 2016 r. mieliśmy deflacją na poziomie 0,6%., ale na koniec 2022 r. była ona na poziomie 16,6%. W 1992 roku dług do PKB wynosił około 100%, w 2004 r. spadł do 45%, w 2016 r. wzrósł do poziomu 54%.

Opracowanie własne 

Łączna

średnia

koniec okresu

Inflacja w latach 1992 -2003

210,50%

17,54%

0,80%

Inflacja  w latach 2005-2016

23,30%

1,94%

-0,60%

Inflacja  w latach 2005 -2021

41,20%

2,42%

8,6%

wzrost PKB w latach 1992 -2003

52,20%

4,35%

 

wzrost PKB w latach 2005 -2016

45,30%

3,78%

wzrost PKB w latach 2005 -2021

63,10%

3,71%

 Co z powyższego wynika, że przed wejściem do UE rozwijaliśmy się szybciej, zmniejszaliśmy zadłużenie do PKB i umieliśmy zdławić inflację. Dlaczego tak się stało? Dlaczego bytność w Unii Europejskiej nam nie pomaga? Odpowiedź nie jest tak prosta i wymagałaby napisania osobnego felietonu. Dlaczego wydaje się nam, że UE daje nam mnóstwo korzyści? Cóż to jest tylko (albo aż) socjotechnika. No i postęp technologiczny miesza nam nieco w głowach.  Inteligentny człowiek wszystko łyknie, nieinteligentny też.

A może matematyka się myli i dzięki Unii Europejskiej jest nam faktycznie lepiej? Cóż, dla mnie matematyka jest królową nauk. A dla Was?

 

środa, 9 listopada 2022

Moralna odpowiedzialność

 "Niemcy ponoszą polityczną i moralną odpowiedzialność za drugą wojnę światową, ale sprawa reparacji została zamknięta."

Niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych

Stasio był siedmioletnim wesołym chłopczykiem, z czarną, kudłatą czuprynką i brązowymi oczami. Wszędzie go było pełno, a jak wymawiał "r" to w oczach jego mamy pojawiały się wesołe iskierki. Jego życie jednak nie zdążyło w pełni zakwitnąć, gdyż skończyło się w krematorium w Auschwitz. Ostatnią osobą, jaką Stasio zobaczył w swoim zbyt krótkim życiu, był nieznany mu Niemiec, który na ostatnie pożegnanie poczęstował go kopniakiem w głowę. Śmiechu zwyrodnialca już nie usłyszał.

Niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych przyznaje, że ponosi moralną odpowiedzialność za tę zbrodnię, żadnego zadośćuczynienia jednak nie przewiduje.

Stasio miał mamę Alinę, piękną brunetkę o niezwykłych oczach, w których można było dostrzec ogrom miłości do świata. Niestety wojna zmieniła wszystko i odebrała jej nie tylko majątek, ale także godność i nadzieję na jakąkolwiek przyszłość. Na oczach jej jedynego syna – Stasia, brutalnie zgwałcił ją najpierw Alfons następnie zaś Karl i Theo. To, co ją trzymało przy życiu, gdy jechała w bydlęcym wagonie w nieznane, to troska o synka, który wciąż płakał i nie zrozumiał, skąd wzięli się ci źli ludzie. W Auschwitz po paru miesiącach prowadzonych na niej eksperymentach medycznych, wykonano jej kompleksowe badanie stanu zdrowia i stwierdzono, że już do niczego się nie nadaje. Została zagazowana, jej złoty ząb został wyrwany, a z tłuszczu zrobiono mydło, którym myła się Helga z Berlina. Ostatnim śladem Aliny na ziemi, był czarny dym wydobywający się z krematorium w Auschwitz.

Niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych przyznaje, że ponosi moralną odpowiedzialność za tę zbrodnię, żadnego zadośćuczynienia jednak nie przewiduje.

Gdy Tadkowi zabito jedynego syna i ukochaną żonę, on nie wiedząc o tym, siedział na krześle i jednym okiem patrzył na oprawcę. To był Gerard, niemiecki esesman, który uwielbiał torturować podludzi, bo przecież Polak, Żyd, czy też Cygan nie mogli się równać Niemcom. Gdy wybił oko Tadeusza, z lubością patrzył na pusty oczodół. Śmiał się, gdy wyrywał przesłuchiwanemu paznokcie oraz gdy przypalał go papierosem. Gdy w końcu Tadeusz umarł, nie krył irytacji, że "zabawa" się już skończyła.

Niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych przyznaje, że ponosi moralną odpowiedzialność za tę zbrodnię, żadnego zadośćuczynienia jednak nie przewiduje.

Andrzeja jeszcze w latach sześćdziesiątych można było spotkać na krakowskim rynku, gdy jego żona zabierała go na spacer. Nogi stracił w czasie powstania warszawskiego i tylko cud spowodował, że przeżył. Miał wtedy zaledwie dziewiętnaście lat, wspaniałą dziewczynę Monikę  i całe dorosłe życie przed sobą. Monika będąca sanitariuszką w powstaniu warszawskim, uratowała mu życie. Na swój sposób był szczęśliwy, chociaż przez jego niepełnosprawność żyli w niewielkiej kawalerce i czasami głodowali, ale tak przecież miało wielu ludzi w Polsce. Nie to co w Niemczech.

Niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych przyznaje, że ponosi moralną odpowiedzialność za tę zbrodnię, żadnego zadośćuczynienia jednak nie przewiduje.

Niemcy w ciągu sześciu lat wojny zabili około pięć milionów sto tysięcy obywateli polskich*. Gdy przechodzimy do dużych liczb, to przestajemy widzieć ogrom zbrodni. Trudno nam określić jak ogromna tragedia spotkała nasz kraj z rąk narodu niemieckiego. Pięć milionów sto tysięcy zabitych to tak jakby zabito wszystkich mieszkańców czterdziestu miast wielkości Opola. Gdyby ciała zabitych ułożono jeden po drugim, to powstałby łańcuch ciał o długości ośmiu tysięcy stu sześćdziesięciu kilometrów. Do równika z Warszawy mamy około pięć tysięcy osiemset kilometrów, a więc to zbył mała odległość, by ukazać cały łańcuch śmierci. Gdybyśmy szli osiem godzin dziennie, to towarzyszyłby nam łańcuch śmierci przez ponad cztery miesiące. To jest ogrom zbrodni, o których często wolimy nie mówić, aby nie psuć "dobrych" stosunków z Niemcami.

Niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych przyznaje, że ponosi moralną odpowiedzialność za popełnione zbrodnie, żadnego zadośćuczynienia jednak nie przewiduje.

Moralna odpowiedzialność to zadośćuczynienie za zbrodnie. Niestety Niemcy są od tego bardzo daleko, w ich szkołach nie mówi się o skali popełnionych przez naród niemiecki zbrodni. Polacy w Niemczech nie mają statusu mniejszości narodowej, który został odebrany przez władzę III Rzeszy**, a w listopadzie 2014 niemieckie ministerstwo spraw wewnętrznych odrzuciło wniosek Związku Polaków w Niemczech o nadanie Polakom statusu mniejszości. Państwo niemieckie nie zwróciło zrabowanego mienia i do dnia dzisiejszego nie zadośćuczyniło za popełnione przez Niemców zbrodnie.

"Niemcy ponoszą polityczną i moralną odpowiedzialność za drugą wojnę światową, ale sprawa reparacji została zamknięta."

Niemieckie Ministerstwo Spraw Zagranicznych

* https://ciekawostkihistoryczne.pl/2018/10/02/ilu-polakow-ponioslo-smierc-w-wyniku-niemieckiej-okupacji/

** opinie w sprawie odebrania dekretem Goeringa Polakom statusu mniejszości są niejednoznaczne, tj. część historyków uważa że te prawa zostały odebrane, część historyków, że takich praw Polacy nigdy nie mieli.